| 07 26 |
Powiew optymizmu na rynku?W ciągu ostatniego roku brakowało powodów do optymizmu. We wszystkich 15 badanych lokalizacjach ceny znacznie spadły. Czerwiec natomiast przyniósł sporą odmianę! W czerwcu 2009 ceny mieszkań spadły tylko w 4 z 15 badanych lokalizacji. W innych miastach wzrosty były wprawdzie bardzo niewielkie, ale w porównaniu z ostatnim rokiem, to spore ożywienie. Najbardziej obniżyła się średnia cena w Szczecinie o 2%, w Opolu i Warszawie o 0,7% i w Poznaniu o 0,2%. W Gdańsku, Krakowie, Wrocławiu, Białymstoku i Lublinie ceny wzrosły bardzo nieznacznie. Natomiast w Sopocie, Olsztynie, Gdyni, Toruniu, Łodzi czy Katowicach były to wzrosty od 1,5% do 3,4%. Zaistniała sytuacja to rozwinięcie sytuacji z maja, być może rozpoczęła się już dłuższa stabilizacja rynku.
Sytuacja na rynku kredytowymKredyt hipoteczny nieco staniał, ale w dalszym ciągu jest trudno dostępny. Od czerwca br. stopa trzymiesięcznego WIBOR-u spadła o 41 punktów bazowych, do 4,21 procent. Jest to efekt niedawnej obniżki stóp procentowych. Dzięki temu zmalały raty zaciągniętych już kredytów. Rata 30-letniego kredytu hipotecznego na kwotę 100 tys. zł spadła średnio o 25-28 zł. W wyniku spadku kursu franka szwajcarskiego raty kredytów zaciągniętych w tej walucie obniżyły się średnio o 120-140 złotych. Z drugiej jednak strony banki podniosły swoje marże, dlatego kredyty zdrożały dla osób dopiero chcących je zaciągnąć. Niestety kryzys mocno dał się we znaki bankom i dlatego raczej nie złagodzą one kryteriów udzielania kredytu. Jest to zła wiadomość dla ludzi z małą zdolnością kredytową. W przypadku kredytów w złotych mediana maksymalnego wskaźnika LTV wynosi 90% przy rozpiętości od 75 do 100% (średnio 92%). Źródło: “Raport Szybko.pl i Expandera” oraz “Raport z rynku nieruchomości Oferty.net i Open Finance” Komentarze (3) do “Powiew optymizmu na rynku?”Zostaw swój komentarz do wpisu |


Jeśli umieszczasz ten artykuł z punktu widzenia inwestora, to dlaczego spadek cen mieszkań w ubiegłym roku nie jest optymistyczny? Jakaś sprzeczność. Najlepszym momentem na zakupy jest kryzys. Obecnie ceny są sztucznie napompowane, wielka spekulacyjna bańka. Każda bańka kiedyś pęknie.
Sprzeczność wynika z tego, że spadające ceny nieruchomości nie są dobre dla długoterminowych inwestorów, którzy mieszkania kupili w zeszłym roku i nie mogą kupić następnych.
Oczywiście dla tych, którzy dopiero chcą wejść na rynek, lub cały czas kupują nieruchomości, obniżka jest okazją do tańszych zakupów.
Główny problem polega moim zdaniem na tym, że nie zarabiamy w EURO. Stopa zwrotu z nieruchomości czynszowej (mam na myśli sam czynsz) jest podobna w wielu krajach, natomiast stopy procentowe dardzo różne. Z tego też powodu inwestora kuszą kredyty obarczone ryzykiem kursowym. Pech polega na tym, że to ryzyko właśnie się zrealizowało. (Mieliśmy CHFa po 2 zł) Łyso mi, że po 3 latach spłacania jestem bankowi winien trochę więcej niż pożyczyłem. Kredyt stał się trudno dostępny, więc nieruchomości potaniały. Ale kto kupi nieruchomość za własne środki? Zasady mówią, że tego się nie robi. NA TYM POLEGA KRYZYS I NIE MA TU SPRZECZNOŚCI. Moją sytuację stabilizuje fakt posiadania dwóch nieruchomości spłaconych ale i tak nie czuję się komfortowo. Współczuję tym, którzy zaczęli swoje inwestycje na fali hossy i mają jedno mieszkanie, które potaniało przy wzroście długu. Rozważam sobie hipotetycznie sytuację gdy CHF kosztuje 3,5pln (to już niemal mieliśmy przez moment) lub nawet 4 pln, a stopy EURIBOR oraz skorelowane z nimi LIBOR w CHFach zbliżają się do 5 lub 8%. Dość spojrzeć w historię rynku- tak już bywało nie raz. Przyznaję, że posiadanie długu w czasie kryzysu źle mnie nastraja. To, że banki nie chcą dawać kredytów każdemu wcale mnie nie dziwi. Dziwiło mnie w okresie hossy, że to robili pod wpływem wyscigu po premie i nikt nie miał refleksji by powiedzieć dość. Dopiero jakieś spektakularne wydarzenie otrzeźwiło tych, którzy rozdawali nie swoje pieniądze na 20- 30 lat.